VISIT OUR

SOCIAL MEDIA PROFILE'S

Poland Sotheby's

Extraordinary real estate
in Poland and around the world

LOG ON OUR

NEWSLETTER

Thank you for your subscription.

You have already subscribed.

E-mail address was not found.

Your subscription is removed.

Time for confirmation the subscription expired.

Your subscription is removed.

Time for confirmation the subscription expired.

Back

Kiedy nieruchomość jest dziełem architektonicznym to…

28-06-2017
English version of the article will be accessible soon

Anna Szepietowska
General Counsel
Poland Sotheby's International Realty

Większość budynków mieszkalnych to standardowe projekty budowlane. Można w nich odnaleźć sprawdzone, powielane rozwiązania techniczne i konstrukcyjno-projektowe, powszechnie spotykane w budownictwie. W doktrynie prawa autorskiego można się spotkać z poglądem, że przedmiotem prawa autorskiego nie jest każda jedna nieruchomość czy też jej projekt, bo nie każdy nosi cechy twórcze. Tych unikatowych, wyróżniających się, jest niewiele. Wysoki poziom artyzmu czyni je mało spotykanymi, a przez to też luksusowymi. Prawdziwe dzieła architektoniczne mają za to swoją historię, źródła inspiracji, są nagradzane w prestiżowych konkursach. Stanowią też wzór i inspirację dla kolejnych projektów, którymi przestrzeń zostanie zabudowana w przyszłości.

W przypadku utworu architektonicznego, architektoniczno-urbanistycznego i urbanistycznego obowiązują takie same kryteria oceny oryginalności, jak w odniesieniu do każdego innego utworu. A zatem, w sytuacji sporu, o występowaniu elementu twórczego rozstrzyga sąd. Ten z kolei najczęściej sięga po opinię biegłych z dziedziny architektury. Kiedy w ogóle mamy do czynienia z dziełem architektonicznym w takim sensie, żeby mówić o ochronie w oparciu o prawo autorskie? W jednym z wyroków Sąd Apelacyjny w Krakowie (sygn. akt I ACa 477/97) stwierdził, że nie da się generalnie oznaczyć minimum indywidualności, które stanowiłoby wartość progową dla uzyskania ochrony w prawie autorskim. A ponieważ to elementy estetyczne nadają działalności człowieka cechy indywidualnej twórczości, w każdym przypadku ma miejsce odwołanie się do ocen wartościujących.

Była już mowa, w pierwszym artykule z tego cyklu, o jednym z autorskich praw osobistych, które w kontekście utworów architektonicznych wybrzmiewa szczególnie, tj. prawie do integralności. Teraz kilka słów o kolejnym, mianowicie prawie do autorstwa utworu i oznaczenia go swoim nazwiskiem lub pseudonimem (art. 16 pkt 1 i 2 Ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z późn. zm., dalej jako Pr. Aut.). Stwierdzenie, że ktoś przypisał sobie autorstwo cudzego projektu lub jego twórczego fragmentu (fałszywie podawał się za autora) wydaje się dość oczywiste. Naturalnie, w każdym przypadku wchodzi jeszcze w grę kwestia udowodnienia. Sprawy o naruszenie prawa do autorstwa, spośród wszystkich naruszeń praw autorskich w architekturze, wywołują jednak największe poruszenie nie wtedy, gdy chodzi o proste podawanie się za rzekomego autora projektu. Kontrowersje towarzyszą sprawom, gdzie dwa projekty dwóch różnych autorów wykazują takie podobieństwa, że zachodzi wątpliwość czy nie dopuszczono się plagiatu. Rozstrzygnięcie, w teorii, wydaje się proste. Zgodnie bowiem z prawem autorskim zabronione jest kopiowanie, rozumiane jako przenoszenie do własnego projektu cudzych, twórczych rozwiązań. W rzeczywistości jednak niełatwo o jednomyślność opinii. Oskarżenia o plagiat niosą się głośnym echem w środowisku architektonicznym i mediach także z uwagi na przywracające o zawrót głowy kwoty roszczeń. W takich sprawach powraca to samo pytanie: gdzie przebiega granica – kiedy to jeszcze dozwolona inspiracja, a kiedy już plagiat?

Najczęściej spory o naruszenie prawa do autorstwa dotyczą obiektów innych niż mieszkalne. Jedno z głośniejszych w Polsce oskarżeń o plagiat dotyczyło Filharmonii w Szczecinie (projekt: Estudio Barozzi Veiga, Hiszpania). Jej oryginalna, dynamiczna forma wykazywała podobieństwo z Filharmonią w Gandawie (projekt: Claus en Kaan Architecten, Holandia). Bryły tych budynków tworzą konstrukcje złożone z ostrosłupów i prostopadłościanów. Po wnikliwej analizie wycofano się jednak z zarzutu, przychylając się do argumentacji autorów polskiego budynku, zgodnie z którą projekt Claus en Kaan wyraża nieregularną fragmentację i bardzo dynamiczne i nierównomierne rozłożenie elementów kompozycji (…), zaś w drugim projekcie wszystko odbywa się na zasadzie regularnej addycji podobnych elementów tworzących regularne, proste przestrzenie wewnętrzne w układzie ortogonalnym. Gdyby jednak doszło do sporu, to i w tym przypadku sprawę rozstrzygnąłby sąd, posiłkując się zapewne opinią biegłych. Nie wyklucza się i takiej decyzji sądu, że co prawa elementy twórcze wykazują podobieństwo, ale autorzy działali niezależnie. Mogli więc tylko czerpać z podobnych źródeł w procesie twórczym. I niekoniecznie projekt, który powstał później, należy uznać za kopię wcześniejszego. Przy dużych ograniczeniach, m.in. prawnych, uzasadniony jest pogląd, że wiele pomysłów zostało już zrealizowanych i trudno o zupełnie nowe, innowacyjne elementy twórcze. Ponadto, w swojej działalności projektanci sięgają do tego samego dorobku architektonicznego. Trafniej byłoby powiedzieć, że projektanci w twórczy sposób łączą te same, znane i powtarzalne elementy. Trudno uchwycić więc co w danym projekcie ma charakter twórczy, a co nie. Wynika to też z faktu, że pewne kategorie obiektów, takie jak chociażby wspomniana filharmonia, stadion, muzeum, muszą spełniać te same kryteria (techniczne, dotyczące bezpieczeństwa).

O wykazanie twórczych elementów wcale nie łatwiej w przypadku budynków mieszkalnych. Każdy z nich to przecież dobrze znane składowe: ściany, dach, okna, drzwi, podzielona na pomieszczenia przestrzeń, z której korzystać mają na co dzień mieszkańcy. Jakkolwiek prekursorów, a więc i nowatorskich projektów jest w tym obszarze niewiele, dom mieszkalny też może być odbierany w kategorii działa sztuki. Przykładami takich utworów architektonicznych są projekty Roberta Koniecznego, właściciela pracowni KWK Promes. Architekt został uhonorowany niezliczonymi prestiżowymi nagrodami, w tym także za projekty domów. Najbardziej znane to Dom Aatrialny, Dom OUTrialny, Dom Otwarty, Dom Bezpieczny i Dom Autorodzinny, wyróżnione na arenie światowej, m.in. w konkursie World Architecture News, World Architecture Festival Awards czy LEAF Awards.

Znane, cenione nazwiska projektantów to swoisty magnes, który potrafi ściągnąć na nieruchomość oczy całego architektonicznego świata. Jako przykłady wymienić można dwa warszawskie wieżowce: Złota 44 (projektu Daniela Libeskinda) i Cosmopolitan  (projektu Helmuta Jahna). Udział światowej sławy architekta bez wątpienia stanowi wartość dodaną nieruchomości. Jej wartość rynkowa może być wówczas znacznie zawyżona. To naturalnie dodatkowy atut dla właściciela, jeśli kiedyś podejmie decyzję  o zbyciu nieruchomości.

Na koniec warto jeszcze dodać, że w sferę praw autora, czy praw osoby, na którą autor przeniósł prawa majątkowe, wkroczyć mogą regulacje związane z ochroną dzieł sztuki. Utwór architektoniczny, tak jak inne rodzaje utworów, może zostać uznany za składnik dziedzictwa kulturowego. Objęty zostaje wówczas dodatkową ochroną z uwagi na walory artystyczne czy wartość historyczną. Zakres i przedmiot ochrony zabytków nieruchomych reguluje Ustawa z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (Dz.U. 2003 nr 162 poz. 1568 z późn. zm.).

Anna Szepietowska – General Counsel, Poland Sotheby’s International Realty